34. Emerytury, OFE i ZUS – OCB?

OCB w OFE? O Co Biega w ZUS? Kto wie o co chodzi? Nikt poza samym gremium podejmującym decyzję w sprawie projektu zmian w składkach do OFE – rządem – nie jest za bardzo zadowolony z forsowanego rozwiązania. Trudno to wszystko ocenić i zrozumieć. Coś tam jednak rozumiemy!

Zobrazować sytuację pomaga nam sondaż Homo Homini zamówiony przez PiS. Jak wiadomo PiS jest ostatnim ugrupowaniem, które zaproponowałoby tu coś do sensu. Z rządem jednak zgodzić się nie może, zlecili więc sondaż by sprawdzić co nam się najbardziej nie podoba i jak najlepiej zagrać pod publikę.

Poza obrazem narodowej frustracji w sprawie składek do OFE, który otrzymujemy z wyników sondażu „Zmiany w systemie emerytalnym” firmy Homo Homini dowiadujemy się również trochę o ogólnym stanie naszej wiedzy na ten temat. Otóż w kategorii „Grupa Społeczna, Która Najlepiej Wie O Co Na Pewno Nie Chodzi” wygrywają studenci. 0% (słownie: zero procent) studentów uznało, że chodzi o naprawę systemu emerytalnego.

Brawo studenci! Na was zawsze można liczyć!
Nieco gorzej prezentują się na drugiej ilustracji pracownicy firm państwowych i samorządowych. Oni nie do końca jeszcze czują jaka jest różnica między OFE a ZUS. Aż 33,6% (słownie: trzydzieści trzy przecinek sześć dziesiątych procenta) nie wie komu chciało by powierzyć swoje „oszczędności” (czy tam podatki). Nie ma się co dziwić! W końcu sprawcy całego zamieszania, ich pracodawcy też zdają się nie pojmować tych subtelnych różnic! 😉

33. Lodz – extended short definition 2011

Lodz*

(to be pronounced: woodge, Polish original spelling: Łódź). Other names: (German) Lodtsch, Litzmannstadt, (Ukrainian and Russian) Лодзь, Lodz, (Yiddish) לאדזש, Lodzh.
Nickname: The Boat City.

Poland’s third largest city with a population of about 750’000 (2010). A relatively young city which for some unknown reason sometimes tries to build it’s identity as a mecca for historical monument lovers. The city has indeed few fantastic examples of 19th  and early 20th century industrial and bourgeois architecture.

Lodz, city of fallen textile industry is currently looking for it’s new identity. It is defined somewhere between multicultural (not anymore, historical fact), academic (indeed), sports center (not really), business center (possible in future), and finally, most recently and supposedly most accurately a center of creative industries (art, design, fashion…).

The multicultural aspect is derived from the fact that before the WW2 Łódź was indeed occupied by coexisting Polish, German, Russian and Jewish communities.
The academic character of the city is a result of a large number of universities operating in the city. Among them there are large national schools like Lodz University, Technical University of Lodz, Academy of Fine Arts, Medical University, the famous Lodz Film School and many large private universities of various profiles.
Lodz as a sport center is a hallucinatory vision of Lodz sport fan communities which does not have much to do with reality. The city currently lacks as well good venues (apart of the potentially successful and useful Atlas Arena) as top successful teams.
As a business, manufacturing and logistic center the city has already some significant success in the field of BPO, mid-tech production. Lodz also has a broad future perspective in this field thanks to obvious advantages of location (transport, proximity of capital city…), availability of educated staff, reasonable property prices.
As a creative industries center it represents a quality in brands like Lodz Design Festival, Photo Festival, Fashion Week and presence and attention of large authorities like Li Edelkoort, Kenzo… The city has many growing creative businesses.

The city is suffering from problems like poverty, urban disintegration of central areas, dirt, lack of common dedication to aesthetics and order (recognizable in disharmonious decoration and furnishing of all city areas), deficiencies in infrastructure, deficiencies in the citizen’s sense of security.

The green / urban landscape of the city together with all of its resources mentioned above makes it a great challenge and a wonder playground for all kinds of entrepreneurs and creative souls, social workers and representatives of civil society.

* After placing a definition of „Lodz” in urbandictionary.com I share with you „extended verison 2011” here.

32. Rural Flanders and Urban Poland.

According to this article in the Flemish newspaper De Standaard which cites the doctorate work of geographer Lien Poelmans currently about 20% available area of Flanders is covered by buildings or structures. The prognosis is that by 2050 it is going to rise up to 41,5%!!!

And in my opinion that is so true both about current situation and future prognosis. I only wonder what they mean by „beschikbare ruimte”. Total area of Flanders is currently covered 20% by buildings? Or total area available for building is covered in 20%?

Unmistakably Flanders is one of the most densely built up areas of Europe and World (excluding slums). It struck me that when you fly above that country, it just looks like a gigantic city map. When you go by car between any two (small) cities in Flanders, you never get in real open landscape.  Driving on highways between Brussels and Antwerp (E19, A12) you never actually get out of the city. There are always houses, factories or at least some street lanterns peeping from behind some hill in Vlaamse Ardennen. Rural areas do not exist in the way I understand them.

And what always strikes me as a Pole most, is the coastline. There isn’t a single spot where you can look around, 360 degrees, and not see a single 10 storey apartment building. Maybe, but just maybe, if you go to Zwin Nature Reserve and take good care that you are well hidden between dunes you may avoid seeing them. It is quite sad. Polish coastline is rather protected, and it is not (yet) in our nature to like high buildings there. You actually hardly get to see a building from the beach unless it is a beach bar or you are in Sopot. What you get normally is a nice sandy beach separated from everything by a belt of protected dunes usually at least 40m wide and than couple of hundreds meters of forest.

To support my word I enclose a couple of nature pictures from Belgium: 😉

Whereas in Belgium on the distance 130 km (let say Brugge – Leuven) you get Brugge, Gent, Kortrijk, Ieper, Brussel, Antwerp, Leuven and more, all with medieval centres, urban areas (actually more real great, large medieval city centres than you get in entire Poland). On the same distance between Łódź and Warsaw you hardly get a restaruant (Żyrardów, Rawa Mazowiecka, excuse me for that unfair point of view :P).

Well Belgians, you are always welcome to Polish coast and countryside to enjoy landscape and nature. Population density in Belgium is about 3x as high as in PL where you can actually find areas where you get as far as 120km from the closest city which is still quite a shit hole.

For me Belgium already is one big suburban/industrial area, with lots of denser spots called cities. Considering what happened here with indigenous fauna, especially bigger mammals which are actually not present any more in Flanders (no fences along highways needed) it altogether forms a sad impression. Still if you are a city animal or city tourist it’s a great place to be or visit. And if you go to that Zwin place I mention above you may even get some nice nature where storks beg for bread on the parking place and you may encounter an animal which Belgians call „Konik Paard”. They do not know that it literally means a „paardje paard” – a „horsey horse” which actually is a Polish breed of semi-wild horse officially called Konik Polski, and konik means paardje. It is a direct ancestor of  tarpan – the big eurasian wild horse which, sadly, was first extinct particularly in the area of Belgium*.

Both Poles and Flemings, if you still have something precious of nature, DO EVERYTHING YOU CAN to protect it!

*Trepka, Andrzej. „Cierpienia Przyrody” – (En: „The Sufferings of Nature”). 1. Lublin: Wydawnictwo Lubelskie, 1986

31. My Favourite Chopin Prelude Op. 28 No. 5 in D major

It is very short, normally performed in around 30 seconds (29 for Arthur Rubinstein my city fellow from Łódź). Enjoy!

Here is how it should sound:

or:

or by Arthur Rubinstein:

or by Rafał Blechach the winner of 2005 International Chopin Piano Competition in Warsaw:

And here the composition for deeper analysis:

30. Mały sukces na co dzień.

ŁESK, Camerimage, SSS, EC1, Euro 2012, Festiwal Dialogu Czterech Kulturfelieton Pana Tomasza Piątka … W świetle wielu niepowodzeń jakie stały się udziałem naszego miasta, w mojej głowie, wśród znajomych oraz w łódzkim środowisku ludzi świadomych rodzi się nowa refleksja na temat przyszłości Łodzi.

To dobrze, że w mieście dużo się dzieje. Łódzka kultura stoi w tej chwili niewątpliwie na poziomie najwyższym od lat. Obywatelskie zaangażowanie mieszkańców miasta osiągnęło poziom nigdy do tej pory nie notowany, wyróżniający się na tle całego kraju. Przedsięwzięcia, za które się bierzemy mają w założeniu spory rozmach. Niestety w przytłaczającej większości przypadków założenia nie mają szansy zostać wprowadzone w życie. Dzieje się tak z różnych przyczyn, które pozostawię bez komentarza.

Lokalne oraz zamiejscowe media informują nas o postępach Łódzkich projektów, a za czym idzie o wielkiej masie niepowodzeń. Nie tylko mnie, gdy otwieram gazetę kusi by przyłączyć się do ogólnego nurtu niezadowolenia. Dziennikarze mają ograniczone możliwości traktowania nas pozytywnymi informacjami. Owszem przedzierają się informacje o zacnych i udanych imprezach takich jak LDZIGN czy FASHIONPHILOSOPHY. Powodów do zadowolenia jest niestety dużo mniej niż do narzekania.

Moim zdaniem bardzo ważne jest byśmy codziennie dostawali małą dawkę optymistycznej informacji o naszym mieście. Nie musimy do tego zostawać stolicą mody, kultury czy sportu. Ważne są małe sukcesy. Byśmy mogli nimi żyć, musimy zacząć je odnosić. Wyznaczamy sobie bardzo prestiżowe cele. I dobrze. Nie przypadkowo jednak w Zakopcu jeszcze nie było olimpiady. Rozumiemy wszyscy, że by to mogło nastąpić Górale muszę jeszcze wiele zrobić, dużo się zmienić i zrozumieć. Nie namawiam do bojkotu czy tłumienia inicjatyw takich jak wspomniane powyżej. Są one ważne i powinniśmy je wspierać. Żyć jednak musimy naszą szarą codziennością i dbać by codziennie była ona ciut bardziej kolorowa.
Skala i rozmach niektórych przedsięwzięć budzą czasami wątpliwości. Gdy przechodzę ulicą Składową, zastanawiam się czy faktycznie najlepszym rozwiązaniem będzie jej całkowite wyburzenie? Czy jest to rozwiązanie zgodne z założeniami zasady zrównoważonego rozwojuuniversal design? Czy zamiast wyburzać kwartały już zabudowane, nie lepiej byłoby koncentrować legislację i lokalne działania na wypełnieniu tych, które obecnie straszą dziurami w zabudowie? Budynki ul. Składowej wydają się zupełnie ładne, być może wystarczyłoby przekazać je ludziom, uregulować wyłącznie inteligentną dyspozycją przestrzenną.

Przeprowadzony z okazji wyborów samorządowych przez Gazetę Wyborczą sondaż wskazuje jakie problemy dostrzegają mieszkańcy Łodzi. Wynika z niego, że oczekujemy poprawy bezpieczeństwa, estetyki i czystości miasta jak również poprawy infrastruktury. Osobiście zgadzam się ze wszystkimi tymi potrzebami. Na pierwszym miejscu tej listy dopisałbym jednak biedę, wykluczenie społeczne oraz brak świadomości obywatelskiej, które są bolączką ogromnej ilości mieszkańców miasta i w znacznej mierze leżą u podstaw pozostałych problemów.

Byśmy w przyszłości mogli błyszczeć szyldami prestiżowych tytułów i imprez musimy zatem zmienić nasze miasto od podstaw. Pracą u podstaw zajmuje się w Łodzi wiele organizacji m.in. ŁAC, LIPOWAodNOWA, Strefa Zdrowia i cała masa innych, dużych i małych NGO-sów, których nie sposób wymienić. Bardzo ważne są też obywatelskie inicjatywy takie jak 100 kamienic dla Łodzi. O pracy u podstaw mówią też kandydaci w nadchodzących wyborach samorządowych 2010. Politycy słusznie widzą potrzebę koncentracji starań na dzieciach, którym chcieliby, między innymi, oferować darmowe posiłki w szkołach. W obliczu fundamentalnych problemów, z którymi mamy do czynienia w zakresie wychowania przyszłych łodzian pomysł wydaje się słuszny. Jednak by szanse maluchów na zostanie dobrymi obywatelami miasta zdecydowanie wzrosły potrzebne jest nie tylko jedzenie.

To właśnie takie działania obywatelskie połączone z aktywnym wsparciem ze strony samorządu oraz władz innych szczebli mają szanse przekształcić nasz krajobraz społeczny i przestrzenny. Ich owoce powinny być naszymi „małymi sukcesami na codzień” i każdego ranka powinny cieszyć nas z ekranów telewizorów, stron gazet i blogów. Te małe sukcesy nie tylko poprawią nam humor, ale też utorują drogę do sukcesów większych, tych prestiżowych. Rozwiązanie fundamentalnych problemów, jak nic innego, poprawi wizerunek miasta w oczach mieszkańców reszty Polski czy inwestorów. Oficjalna strategia wizerunkowa miasta może nam pomóc, nie przykryje jednak stereotypu o brudzie, czy antysemityzmie (tak, taki też fukcjonuje).

Pamiętajmy o nich, pielęgnujmy nasze „małe sukcesy na codzień” oraz przy okazji wyborów.