37. Polemika z Pudelkiem

Dobry tekst na temat sprawy ACTA, opublikował ostatnio, o dziwo, Pudelek. Redakcja serwisu zauważa w nim, że wypowiadane przez celebrytów pouczenia na temat sposobów uczciwego korzystania z dóbr kultury, świadczą w dużej mierze o ich (celebrytów) oderwaniu od rzeczywistości. Zdaniem pudelka taki Meller nijak nie pojmuje, jak wygląda życie przeciętnego Polaka, jak trudno mu związać koniec z końcem, a jeszcze trudniej wysupłać grosz na kulturę. Mają pewnie sporo racji – celebryci swoje, a życie lekkim nie jest. Jednak moim zdaniem istotą problemu ACTA jest nie tyle dostęp do kultury co zapisy akta mogące prowadzić do naruszania prywatności ludzi, poza wszelką kontrolą i normami. I przeciw temu warto protestować. A co do problemu dostępu do kultury to nic się nie zmienia. Konsumując na lewo z internetu faktycznie narusza się prawa twórców. Niektórzy uczestnicy debaty publicznej usiłują do jednego worka wrzucić żądanie pełnej swobody konsumpcji z pominięciem praw twórców, jak również GMO i legalizację marihuany. Nie o to chodzi! Rację mają za to ci, którzy mówią że rozwiązanie problemu nie leży w instalowaniu ©-KGB tylko w poszukiwaniu kompromisu między konsumentami a twórcami. Ten kompromis mógłby polegać na przykład na tym, że twórcy oferowaliby swoje „towary” masowo, w przystępnej cenie, na przyzwoitej platformie, która zapewni jakość i uczciwy podział zysków. Ludzi być może nie stać na łażenie po kulturze za grubą monetę, ale niejeden płaciłby subskrypcję lub abonament, gdyby gwarantowało mu to jakość kontaktu z kulturą i spokój sumienia. Takie rzeczy już się dzieją. Nie chodzi o zebranie 50zł „za seans” od elit, ale o skromną opłatę od mas. Za mały głośniczek, mp3, 15-calowy ekran „HD”. Niektórzy twórcy zauważają, że konsument to nie złodziej. Na TEDxKraków 2010 punktowali ten fakt Marcin Iwiński i Michał Kiciński – twórcy firmy CD Projekt, gry Wiedźmin oraz platformy gog.com oferującej gry w formule DRM-free.

Wraz z poszerzaniem oferty legalnego dostępu do utworów powinno się poszerzać ochronę prywatności na miarę nowej rzeczywistości, w której strefy prywatne rozciągają się poza nasze domy. Czym różni się wynajęte 100 mega przestrzeni na dysku od najmowanego lokalu? Niczym. Czym różni się rozmowa telefoniczna lub zapieczętowany list od bita wysłanego kablem? Niczym. Musimy ten fakt wreszcie zauważyć i należycie go potraktować.

Skomentuj

Twój email nigdy nie jest ujawniony osobom trzecim. Wymagane pola są oznaczone *

*
*