25. Frekwencja, demokracja czy kompromis

Taki długi komentarz napisałem do felietonu Jana Domaniewskiego, że aż zamieszczam go tutaj.

Polaryzacja sama w sobie nie jest chyba zła. Pluralizm jest lepszy pewnie niż dualizm. Nie mniej w chętnie przypominanej przeze mnie Belgii mają całkiem spory kłopot z pluralizmem nacjonalizmu. Takich rozmiarów, że aż rządu pozbierać nie mogą. Im też bym zresztą doradzał niską frekwencję. Niestety Belgijski pluralizm legitymizuje się przymusowym stawiennictwem „w urnie”. U nas pełna dowolność co do stawiennictwa na wyborach, czy to w urnie, czy w innej formie. Ja mam wciąż płonną nadzieję, że przy refleksyjnym poziomie frekwencji, opcja „przeciwna” stawi się w mniejszym zakresie niż „nasza”.

Demokracja, nasza wartość, to nie rządy kompromisu, to rządy większości. Dobry demokrata liberał czy solidarny powinien jednak rzyczyć dobrze nie tyle większości co ogółowi. I tego wybierzmy.
Demokracja to prawo głosu, a nie przymus. Niniejszym daję głos.

Skomentuj

Twój email nigdy nie jest ujawniony osobom trzecim. Wymagane pola są oznaczone *

*
*